Wczasy, wczasy i po wczasach ...
Było cudnie- nad morzem nie może być inaczej:)... pogoda dopisała... te spacery brzegiem morza, mmmmm... Jedyne "ale" to ospa, która zaatakowała Emisię dokładnie w połowie wczasowania... ale daliśmy radę i wszyscy bardzo miło wspominamy ten wyjazd ...
Dwa tygodnie "nic nie robienia" (czyt. nie po-tworzenia) i wena mnie rozsadza, nie lubię takiego stanu, pomysłów ogrom, miotam się i nie wiem co najpierw a rzeczywistość upomina się o swoje... trzeba jeszcze pozałatwiać wszystkie sprawy, które zostały odłożone na "po wczasach" ... a trochę tego jest, w tym wizyty u rozmaitych lekarzy (nie cierpię!!!)
Rozgadałam się a miałam pokazać wianek -lniany, zdobiony bawełnianą koronką i workowymi różami.
To nie moje klimaty, ale mojej siostrze będzie pasował idealnie.
Niedługo ma urodziny i dostanie go w prezencie :)
Może wykombinuję jeszcze torebkę i kartkę do kompletu ...
Upał zelżał, a nawet zrobiło się chłodno ... i dobrze, troszkę oddechu się przyda ...
Oddychajcie bo już na dniach ma być znowu gorąco ...
pozdrawiam wszystkich serdecznie